gif:tumblr
(taka tam badassowa zagrywka, która nie ma związku z rozdziałem)
Witamy Wszystkich tych, którzy jeszcze to czytają i nie znudziło im się to, co my tu tworzymy! Mamy nadzieję, że ten rozdział spodoba wam się i pozostaniecie tu z nami.
No, to nie przedłużając
Ekipa Latających Limuzyn Zaprasza Do Czytania!
No, to nie przedłużając
Ekipa Latających Limuzyn Zaprasza Do Czytania!
*~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~*
♢ Gratulacje, właśnie byłaś świadkiem wejścia smoka. ♢
Późnym wieczorem, a właściwie tuż nad ranem, jakieś półtorej godziny po zakończeniu imprezy Abigail cicho weszła do swojego pokoju by nie obudzić swojej współlokatorki. Ostatnie na co miała ochotę to rozmowa z Violet. Przebrała się w piżamie i położyła się do łóżka. Nie mogła jednak zasnąć, więc założyła bluzę i buty, a następnie wyszła. Przemykając tak, by strażnicy jej nie zauważyli dotarła do lądowiska helikoptera. Tam zobaczyła coś czego się nie spodziewała. Przy helikopterze stał James z...z... Abi przez chwilę próbowała przypomnieć sobie jej imię. Tak, stał tam James i obejmował Lou. Abigail zachichotała. Ciekawe czy będzie z tego coś więcej. Wyciągnęła telefon i zrobiła parę fotek. Zauważyła, że ochrona się zbliża, więc postanowiła wracać do pokoju. Po cichu wślizgnęła się do łóżka i zasnęła. Rano jak wstała, tak właściwie spała tylko godzinę, jej współlokatorka zajmowała łazienkę. Abi założyła pierwsze lepsze ciuchy i zaczęła rozczesywać włosy. Ponieważ Violet wciąż zajmowała łazienkę Abigail postanowiła ulotnić się z pokoju. Za godzinę rozpoczynają się lekcje, czyli ma mnóstwo wolnego czasu. Postanowiła, że pójdzie do biblioteki, by się trochę pouczyć. Już miała przejść przez drzwi gdy usłyszała głosy, dochodzące ze środka. Cicho weszła i ukryła się za regałami z książkami. Dawno nie podsłuchiwała nikogo. Wyrażała za regał i zobaczyła Mathilde i tą czerwonowłosą dziewczynę. Udało jej się posłuchać fragment ich rozmowy:
- Tak, tak, też tak sądzę, a powiedz mi, Maryline, co sądzisz o tej blondynie?
- Tej Violet? Kolejna pusta idiotka.
- Racja, chce być popularna, nie sądzę jednak, by jej się to udało.
- Haha, masz rację, szczególnie z naszą pomocą.
Abigail pomyślała, że już lepiej się zwijać i po cichu wyszła z biblioteki i wolnym krokiem skierowała się do sali wykładowej.
********************
Violet rozejrzała się po sali wykładowej. Duża. Właściwie to przeogromna, bez problemu mogła pomieścić setki uczniów. Blondynka szybko wyszukała wzrokiem Maryline i Mathilde. Przy okazji zauważyła Abigail, która siedziała samotnie w przedostatnim rzędzie. Nie rozmawiała z nią, odkąd wyśmiała jej gust. W sumie nie było jej szkoda.
Podeszła do dziewczyn.
- Hej! - przywitała się. Blondynka i czerwonowłosa pomachały jej. - Zmęczone po imprezie?
- Tak jakby... - odpowiedziała Maryline - Powód mojego zmęczenia dalej znajduję się w moim zasięgu. - wskazała wzrokiem na Lou, siedziała samotnie w pierwszym rzędzie. Zawzięcie grała w grę na telefonie - Dziwadło.
Violet wywróciła oczami. Dalej nie wiedziała o co chodziło z Jamesem ani dlaczego dziewczyny tak bardzo nie trawią Lou.
- Tak właściwe to... - zaczęła, Maryline i Mathilde spojrzały w jej kierunku. Już miała zapytać się, czemu James jest taki wyjątkowy, gdy nagle ją oświeciło. Dziewczyny były subiektywne. Bardzo subiektywne. A przecież chciała się dowiedzieć o tym od kogoś z neutralną opinią. Jak na zawołanie w drzwiach pojawił się Sam. Dziewczyna spojrzała w jego kierunku, jednak zaraz opuściła wzrok. Ktoś tak miły jak blondyn musi powiedzieć jej prawdę, w sposób jaki chciała - Czy mogłabym usiąść na tę lekcję z Samem?
- Jak chcesz, przecież ci nie rozkazuję - odparła Mathilde.
Violet podążyła za Samem.
- Cześć! - powiedziała do niego, chłopak uśmiechnął się w odpowiedzi mówiąc przy tym nieme "hej". - Słuchaj, mogłabym usiąść obok ciebie, muszę się o coś spytać...
- Oczywiście - powiedział życzliwym głosem - Chodź.
Violet zrozumiała, że sam miał stałą miejscówkę, z której słuchał wykładu. Okazała się znajdować w ostatnim rzędzie po lewej stronie. Uśmiech zbladł z twarzy dziewczyny, kiedy zobaczyła siedzącego obok Kevina. On też uśmiechnął się kwaśno. Przecież to jasne, że jaka kumple siedzą razem. Obok Woodstona znajdowało się jeszcze dwóch chłopaków. W jednym z nich rozpoznała Jareda. Drugiego nigdy wcześniej nie widziała. Miał ciemnobrązowe włosy i parę nielicznych pieprzyków. Jego usta malował się cwany uśmiech, który nie znikał mu z twarzy.
Violet usiadła obok Sama. Nie odzywała się ani słowa. Po chwili przemówił nieznajomy.
- Nowa dziewczyna? - spytał blondyna.
- Chciałbyś. - odpowiedź Sama nie ucieszyła blondynki. Chociaż... w sumie to czego ona się spodziewała?!
- Ja tylko martwię się o mojego kumpla. - wystawił ręce w obronie. - Jeśli jesteś wolna to powinnaś znać moje imię - zwrócił się do Violet - Richard.
- Zawsze jesteś takim dżentelmenem? - skomentowała.
- Uczę się od najlepszych - wskazał na Kevina, który posłał mu wściekłe spojrzenie - Widziałaś jego epicki podryw na after party?
- After party? - powtórzyła.
- Tak, po imprezie wszyscy poszli do akademika chłopców - wyjaśnił - Maryline i Mathilde cię nie zaprosiły?
Violet pokręciła głową. Spojrzała na dziewczyny. Głośno się z czegoś śmiały. Blondynka nie rozumiała, dlaczego nie zaprosiły ją na imprezę. Uznała, że po prostu zapomniały.
- Żałuj - uznał - Ledwo powstrzymywałem się od śmiechu.
- Nie od dziś wiem, że Kevin jest mistrzem sytuacji - posłała w jego stronę niewinne spojrzenie. Ten uśmiechnął się kwaśno.
- Skoro o podrywach mowa - pomyślała i wypowiedziała głośno - Kim jest James Palentir?
Chłopcy spojrzeli w jej kierunku.
- Za wysokie progi na twoje nogi - skomentował Kevin, widząc jednak zdezorientowaną twarz Violet zapytał - Naprawdę nie wiesz...?
Pokręciła głową. Woodstone się zaśmiał.
- Głupia - powiedział cicho.
- James Palentir jest synem założyciela szkoły. - zaczął wyjaśniać Jared, blondynka spojrzała zadowolona w jego kierunku - Chodzi do naszej klasy, jednakże rzadko przychodzi na lekcje. Mimo tak małej frekwencji jest powszechnie znany w szkole.
- Ściślej mówiąc przez płeć żeńską - uściślił Sam.
- W końcu jest synem założyciela i jest taki bogaty, przystojny i bogaty! - Richard udał dziewczęcy pisk.
- Nie myśl, że szybko go spotkasz - wtrącił się Kevin - Nawet jeśli przyjdzie to i tak nie zareaguje na twoje słowa. Gada tylko z wybranymi.
- Jesteś jednym z nich? - zapytała z ciekawości Violet.
- Jeszcze nie.
- Jeśli pierwsza uzyskam względy - przełknęła ślinę - To wygram "grę"?
- Miło, że o niej wspomniałaś - ton głosu Kevina wydawał się bardziej zaciekawiony.
Wymienili spojrzenia. Ich uwagę odwrócił dźwięk otwieranych drzwi. Wszedł przez nie wysoki chłopak. Miał burzę, jasnych włosów, które nieudolnie starał się okiełznać. Patrzył na świat, znudzonymi, ciemnymi oczami. Podszedł do jednego z wolnych miejsc na uboczu i usiadł na nim. Potem wyją z torby laptop i zaczął coś na nim pisać. Violet zauważyła, że każda para oczu na sali była w niego wlepiona. Jakby coś, co robił było czymś niezwykłym.
- Gratulacje, właśnie byłaś świadkiem wejścia smoka - rzekł Kevin znudzonym głosem - Oto James Palentir.
********************
Abigail przysłuchiwała się tej dyskusji z zerowym zainteresowaniem, nagrywając to wszystko na dyktafon w telefonie. Nie zwróciła uwagi nawet na wejście Jamesa. Po lekcji miała zamiar podejść do pana Thiela i spytać go czy nie ma tu jakiejś gazetki szkolnej, a jak nie, to czy mogłaby takie coś stworzyć. Przesiedziała ten wykład grając na telefonie ukrytym pod ławką. W pewnym momencie prawie zasnęła. Gdy w końcu ta lekcja się skończyła, podczas gdy wszyscy opuszczali salę, Abi podeszła do profesora Thiela i spytała:
- Proszę Pana, jest w tej szkole jakieś wydanie gazety, specjalne dla uczniów tej szkoły?
- Nie, drogie dziecko, nie ma, chciałabyś coś takiego stworzyć?
- Tak, prze pana, wpadłam na ten pomysł.
- Bardzo dobry, z resztą, a co by było w tej gazecie?
- Najnowsze wiadomości z całego świata. Nowe osiągnięcia centrum.
- Dobrze, w takim razie stworzysz gazetę i pierwszy egzemplarz przyniesiesz mi do biura, dobrze?
- Tak jest, prze pana, do widzenia.
- Do widzenia.
Abigail opuściła salę wykładową i skierowała się na miejsce, gdzie mieli mieć zajęcia w terenie. Kazano im dobrać się w pary, i chyba tylko Abi została sama.
Wtedy podszedł do niej blondyn, znany jako James Palentir.
- Młoda dama bez pary?
- Uznam to za pytanie retoryczne.
James się uśmiechnął.
- Czy zaszczycisz mnie swoją obecnością podczas tego zadania?
- Skoro nie ma nikogo lepszego, to czemu nie.
I tak Abi i James pracowali razem na wykopaliskach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz